^ Back to Top

ZPiT „Leliwa” na Festiwalu „Gioiello dell’Adriatico” w Rimini

rozpoczynamy w centrum starego miasta – uznanego za jedno z najpiękniejszych w Europie. Oglądamy średniowieczną katedrę św. Stefana, gmachy Opery Narodowej i Muzeum Sztuki, słynną kolumnę Świętej Trójcy wzniesioną na pamiątkę epidemii dżumy oraz kompleks kulturalny Museums Quartier. Wielkie wrażenie wywarł na nas Hofburg - dawna siedziba rodu Habsburgów - mająca około 700 lat. Pałac jest imponujący, a jego powierzchnia przekracza 240 tysięcy m2. Posiada on aż 19 dziedzińców, 50 klatek schodowych, 2600 pokoi oraz muzea, kaplice, ogrody, biblioteki i inne pomieszczenia. W upale, sięgającym 40oC przez 4 godziny pani Magda pokazywała nam to wspaniałe miasto. Nie było łatwo, ale daliśmy radę i zwiedzając stary Wiedeń czuliśmy się, jak w epoce Straussa. Potem był czas wolny i w małych grupkach chodziliśmy po zabytkowych uliczkach zaglądając do kościołów, sklepików i zaułków. Podobno w Wiedniu przeszliśmy ok. 17 km. Po odpoczynku na parkowych trawnikach, ok. godz. 20.00 ruszamy do hotelu „Markus” w mieście Cesenatico, kilkanaście kilometrów od Rimini. W Cesenatico było wszystko, jak trzeba: w hotelu pokoje 3 i 4-osobowe o średnim standardzie, ale wystarczające, do morza ok. 100 m (w linii prostej, zakrętasami bulwaru ok. 200), piękna, piaszczysta plaża i ciepły, jak zupa Adriatyk. Szefową Hotelu jest Polka Andżelika, która na stałe mieszka w Polsce, a do Cesenatico – miasteczka hoteli i turystów - przyjeżdża na 3 wakacyjne miesiące. Po wakacjach, kiedy już turyści wyjeżdżają, plaże i hotele pustoszeją i nadmorska część miasta zamiera aż do następnego lata.
Na Festiwal przyjechało 17 zespołów z różnych krajów europejskich i z Turcji. Z Polski był jeszcze jeden: Zespół Folklorystyczny „Snutki” z Potarzycy k/Poznania. Koncerty festiwalowe były tylko 2 razy: jeden 6 sierpnia poprzedzony paradą po nadmorskim bulwarze, a drugi 8 sierpnia – już koncert finałowy z rozdaniem dyplomów i statuetek. Koncerty odbywały się na scenie ustawionej na plaży, a zaczy-nały się dopiero o godz. 20.00. Na pierwszym zaprezentowaliśmy cały program: krakowiaka, przyśpiewki ludowe i włoską piosenkę „Azurro”(na czas przebierania się) oraz tańce żywieckie. Na drugim koncercie zatańczyliśmy tylko tańce żywieckie, już bez przebierania się. Polskie tańce bardzo się podobały międzynarodowej publiczności.
Mieliśmy dużo czasu na plażę i morze, jak również na korzystanie z okolicznych atrakcji. Byliśmy w Parku Rozrywki Oltremare w Riccione, w którym podziwialiśmy tresurę ptaków drapieżnych, papug brazylijskich oraz fenomenalne akrobacje najsłynniejszego we Włoszech delfina Ulisse i jego kompanów.
Zupełnie innych wrażeń dostarczyło położone w górzystym terenie San Marino, jedno z najmniejszych państw Europy, po Watykanie i Monako. Jego najwyższy szczyt Monte Titano wznosi się na wysokość 749 m n.p.m. a granice mają zaledwie 39 km długości. Centrum miasta - zamknięte dla ruchu kołowego - znajduje się na samym szczycie góry. Nie posiada ważnych zabytków ani dzieł sztuki, za to widok zapierał dech w piersiach.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Wenecji - zwanej miastem na wodzie. Jest jedyna w swoim rodzaju. Tramwajem wodnym po Canale Grande – głównej arterii komunikacyjnej miasta - popłynęliśmy na wyspę Św. Marka. Spacerując po wąskich (nawet takich na szerokość ramion) urokliwych uliczkach, mijaliśmy zabytkowe pałace, kościoły, muzea. Fascynowały nas pięknie zdobione fasady i podmokłe drzwi, którymi wprost z łodzi wchodzi się do wnętrza kamienic. Nawet niewielkie mosty biegnące nad kanałami są przepięknymi dziełami sztuki. Trudno w to uwierzyć, ale cała Wenecja zbudowana jest na drewnianych palach. Nie gniją one tylko dlatego, że nigdy nie mają kontaktu z tlenem. Zamiast typowych dla dużych miast korków i zapachu spalin są zatłoczone kanały wodne i gdzieniegdzie charakterystyczny dla Wenecji zapach wilgoci. Na wodzie nieustannie mijają się ze sobą zatłoczone tramwaje wodne, szybkie taksówki, gondole i prywatne łodzie lub niewielkie jachty. Wenecja jest piękna, ale powoli robi się tylko miastem turystów. Mieszkańcy uciekają na stały ląd, bo życie na wyspach jest bardzo drogie. Nawet najlepiej zarabiający gondolierzy nie mieszkają na wyspach.Wróciliśmy 10 sierpnia pełni wrażeń z Festiwalu i pobytu w nadadriatyckim Cesenatico z jego plażami i cudownym morzem, zachwyceni Wiedniem, San Marino, Wenecją i w ogóle pięknem Włoch.

Wyjazd ZPiT „Leliwa” na Festiwal został zrealizowany dzięki Miejskiemu Centrum Kultury oraz Sponsorów:
1. Polenergia Elektrociepłownia Nowa Sarzyna Sp. z o.o.
2. Miasto Leżajsk
3. Spółdzielnia Mieszkaniowa w Leżajsku
4. Bank Spółdzielczy w Leżajsku
5.Tadeusz Rutkowski i Małgorzata Trębacz Firma Usługi Transportowe w Leżajsku
6. Robert SkwaraFirma Usługowo-Handlowa FIN – US w Leżajsku
7. Krystyna i Henryk Bereziewicz Skład Części Zamiennych S.C. w Leżajsku
8. Joanna Monika Goździewska

E. K.